sesja portretowa Ilony
Sesje portretowe - plener

Sesja portretowa Ilony

W wiosce Sochonie znajduje się piękna łąka z niewielkim sadem, które w wiosennej porze zamienia się w miejsce o magicznej atmosferze. Idealne miejsce na zorganizowanie sesji portretowej czy narzeczeńskiej. Wieczorną porą zachodzące słońce tworzy na drzewach i soczyście zielonej trawie złote pasy. Cisza i spokój zakłócony jedynie świergotem ptaków pozwala się zrelaksować i skupić na zdjęciach. Sesja portretowa Ilony przebiegała właśnie w takiej magicznej atmosferze miejsca.

Biały sad

Miejsce, które wybrałyśmy na sesję codziennie mijam autem jadąc do pracy. Znajduje się ono na wzgórzu a rośnie tam mnóstwo niskim drzew które w połowie wiosny kwitną na biało. Sad ten znajduje się niedaleko Białegostoku. Sesja portretowa Ilony zorganizowałyśmy we wsi Sochonie. To niewielka wioska położona w lesie przy drodze ekspresowej. Po przyjechaniu do wsi zabrałyśmy z auta rzeczy i ruszyłyśmy leśną dróżką do miejsca sesji.

Ptaki ćwierkały, na drogę padały ciepłe promienie słońca. Szłyśmy kilka minut i wyszłyśmy na szeroką łąkę, która z jednej strony była osłonięta białym sadem. Podeszłyśmy bliżej i zaczęłyśmy szukać odpowiedniego miejsca, by zacząć zdjęcia. W końcu udało nam się odszukać mały zagajnik. Na początku wykonałyśmy zdjęcia na siedząco przy wykorzystaniu drewnianego krzesła. Idealnie pasowało do klimatu miejsca. Zdjęcia wyszły bardzo sielsko z dodatkiem magii. Słońce ustawiło się z bocznego tyłu przez co delikatnie padała na Ilonę.

Po zrobieniu kilku zdjęć poszłyśmy w inne miejsce. Znalazłyśmy nieduże drzewko, na którym były jeszcze kwiaty i przy nim zrobiłyśmy resztę zdjęć. Słońce padało wprost na nie dlatego musieliśmy poczekać kilkanaście minut by zaszło i pojawił się cień. W tym czasie Ilona ustawiała się w taki sposób, aby jej twarz była w cieniu a tył był oświetlony.

Jak nimfa leśna

Ilona na sesję wybrała zieloną długą koronkową sukienkę. W zielono-białym sadzie wyglądała jak nimfa leśna. Pozy dobrane były do miejsca i stylizacji, aby harmonijnie modelka współgrała z otoczeniem. Drewniane krzesło idealnie pasowało do zagajnika, gdyż przysuwa na myśl sielski domem wśród kwiatów i traw. Wykonaliśmy kilka zdjęć w gaiku i poszłyśmy do białego sadu. Piękne miejsce na sesje narzeczeńskie, w którym para może poczuć się swobodnie. Ilona też odczuła atmosferę tego miejsca i z zabawą podeszła do zdjęć.

Ogólnopolski plener fotograficzny
Reportaż

Ogólnopolski plener fotograficzny

Raz w roku w okresie letnim klub fotograficzny ,, Pryzmat” działający w Domu Kultury w Czarnej Białostockiej organizuje Ogólnopolski plener fotograficzny w Niemczynie.

Wydarzenie to zrzesza fotografów z całej Polski na kilkudniowe obcowanie z fotografią w pięknej i malowniczej podlaskiej wsi.

Wiek nie gra roli, jak również to czy stawiasz pierwsze kroki w fotografii, czy też przebiegłeś w niej kilkaset kilometrów. Ludzi przyjeżdżających na plener łączy jedna cecha- zamiłowanie do fotografii.

Podlaska wieś, kalosze i aparat pod pachą

Uczestnicy przyjeżdżający na Ogólnopolski plener fotograficzny zjechali z różnych zakątków Polski. Ostrołęka, Białystok, Lublin zawitali w niemczańskich drzwiach Centrum Rękodzieła Ludowego. Ze względu na deszczową pogodę popołudnie pierwszego dnia spędziliśmy w ośrodku. Czekając na poprawę pogody każdy z uczestników mógł zaprezentować swoje zdjęcia i opowiedzieć o swojej przygodzie z fotografią. Tego samego dnia wczesnym wieczorem ubraliśmy kalosze, kurtki i zaopatrzeni w sprzęt fotograficzny wyszliśmy na spacer po wiosce. Drewniane płoty, rustykalny styl domów i podwórzy, las, łąki i pola to serce tego wyjątkowego miejsca. Wieś położona jest w sercu Puszczy Knyszyńskiej i zamieszkała przez starszą społeczność. Mili ludzi, którzy zawsze witają nas ciepłym uśmiechem i życzą udanych zdjęć.

Tegoroczny Ogólnopolski plener fotograficzny w Niemczynie zapowiadał wiele możliwości uczestnikom poprzez warsztaty, wyjazdy i sesje zdjęciowe.

Na świt wstaje się w nocy

Wschód słońca w lipcu zaczyna się około czwartej rano, wyjechać z domu trzeba było o godzinie trzeciej ze względu na uchwycenie niebieskiej godziny. Dla niektórych ta godzina mieści się w ramach pory nocnej, a nie poranka. I gdy przyszło zakładać aparat na ramię o trzeciej nad ranem, gdy zmierzch schodził ze sklepienia kilka osób pozostało w ciepłych łóżkach. Reszta z zaspanym okiem ruszyła na Oleszkowo. 

Idąc wąską drogą po mokrej trawie między polami, złoty księżyc zniżał się ku horyzontowi a mgła ścieliła się ponad ziemią cienkimi pasami. Do wschodu słońca było jeszcze sporo czasu i uczestnicy rozpierzchli się w różnych kierunkach, by znaleźć ten wyjątkowy kadr. Po zeszło dniowych deszczach jedno z pól zalała woda, na którego to granicy w szpalerze rosły brzozy. Założyłam aparat na statyw, zarzuciłam go na ramię i weszłam w pole. Jedno wiem na pewno, że muszę kupić wyższe kalosze. Choć nie było tragicznie to jednak, aby czuć się pewnie przydałoby się lepsze obuwie. Zaszłam na środek pola, postawiłam aparat, wybrałam satysfakcjonujące mnie ustawienie i zaczęłam robić zdjęcia. Jestem osobą, która ludzi chadzać swoją drogą i zawsze jest tak, że odłączam się od grupy. Szukam tego co mnie zaciekawi, zachwyci gdzie będę mogła tą wyjątkową chwilę przeżyć sama.

Wschód słońca był piękny. Po tym, jak słońce wyłoniło zza drzewa i na różowo podświetlało chmury a mgłę na złoto wszyscy znaleźliśmy się w magicznej krainie Podlasia. Spędziliśmy tak kilka chwil a następnie jedna część grupy pojechała autem na początek wioski Oleszkowo a druga wróciła do ośrodka. Było przed szóstą i zaczynały tworzyć się prześwity. Po tym, jak wysiadłam z auta poszłam jeszcze na okoliczne łąki. Znalazłam tam kilka motyli, pająków w rosie oraz prześwity. Na zdjęciach spędziłam jeszcze około godziny. Po powrocie do domu nie poszłam spać jak wszyscy, ale zrobiłam herbatę, usiadłam za stołem i w ciszy poranka przeglądałam zdjęcia.

Podlasie zachodem obleczone

Na pierwszy zachód pojechaliśmy na tzw. ,, Górę zachodów”. Miejsce to nie jest górą, ale pagórkiem. Mimo tego rozciąga się z niego piękny widok na zachód słońca. Choć fotografia zachodów nie jest moją ulubioną to tego roku jestem zadowolona z moich zdjęć. Z pewnością nigdy nie fotografuje typowego zachodu słońca a bardziej naturę nim podświetlaną. W tym wypadku pole kukurydzy, piaskową drogę między polami, jak i ambonę pod lasem. Na drugi zachód słońca pojechaliśmy do miejscowości Straż, w której okolicy zlokalizowana jest rzeka Sokołda. Zajechaliśmy na miejsce ok. dwóch godziny przed zachodem. Mieliśmy sporo czasu na obejście dość sporego terenu.

Jadąc autem zauważyłam bardzo fajne miejsce i za wszelką cenę chciałam tam dotrzeć. Po dotarciu na miejscu byłam zachwycona. Niebo powoli ciemniało i zachodzące słońce oświetlało chmury, żółte bele stały w wodzie na polu. Widok niesamowity. Z tego wszystkiego nawet statyw mi się praktycznie rozpadł, ale dałam rady zrobić zdjęcia i nie utopić aparatu. Spędziłam tam dobrą godzinę w pewnym czasie zaczęłam się martwić czy moja grupa jeszcze robi zdjęcia, czy już pojechali i zostałam sama. Po wykonaniu mojego najlepszego na plenerze zdjęcia. Zawinęłam się z tego miejsca i szybkim krokiem dołączyłam do grupy, która jeszcze robiła zdjęcia.

Papier solny, sesja z modelem i szlak rękodzieła ludowego

Co roku w czasie trwania pleneru organizowane są warsztaty z technik fotografii prowadzone przez Adama Woronieckiego. Specjalistę w tej dziedzinie. Ogólnopolski plener fotograficzny w Niemczynie zagwarantował uczestnikom warsztaty z papieru solnego. Pierwszego dnia przez grupę fotografów przygotowany został papier, a następnego dnia po śniadaniu zaczęliśmy go naświetlać. Grupa w szczegółach mogła zapoznać się z tą wyjątkową techniką fotografii i zrobić własną odbitkę.

Na terenie Centrum Rękodzieła Ludowego zorganizowałam sesję zdjęciową. Na zdjęcia przyjechał Łukasz Brzeski. Model z Białegostoku, który przez swoje doświadczenie i super charakter zagwarantował wszystkim niezapomnianą sesję zdjęciową. Uczestnicy, którzy na co dzień nie wykonują portretów mogli spróbować swoich umiejętności w fotografowaniu ludzi. Sesja dla Łukasza trawa całe popołudnie, wszyscy bez przerwy robili zdjęcia a Łukasz nawet na moment nie zażądał przerwy.

Więcej zdjęć Łukasza będzie w oddzielnym tekście za tydzień.

Tradycją jest, że na plenerze fotograficznym w Niemczynie organizowany jest objazd szlakiem rękodzieła ludowego. Całą grupą zajeżdżamy wtedy do: kowala Mieczysława Hulewicza, który to swoją kuźnię ma w Czarnej Wsi Kościelnej, łyżkarza Mieczysława Baranowskiego mającego pracownie w Zamczysku oraz do garncarza Pawła Piechockiego z Czarnej Wsi Kościelnej.

Na każdym plenerze jest parę nowych osób, dla których warto pokazać kulturę ludową i zanikające już rzemiosło, a i starzy bywalcy z wielką ochotą odwiedzają pracownie naszych niesamowitych rzemieślników.

Bajkowa sesja wiosenna
Sesje portretowe - plener

Bajkowa sesja wiosenna

Nie trzeba jechać w dalekie podróże, aby znaleźć ładne miejsce do zdjęć. Wystarczy dobrze rozejrzeć się w okolicy i sprawdzić jak poszczególne miejsca wyglądają w różnych porach roku. Przejść się do parku, lasu, czy obejść osiedla naszego miasta. Przypadkiem i z zaskoczeniem dla nas może okazać się, że obok naszej pracy czy domu jest miejsce, które przez niemal cały rok wygląda mizernie a w okresie jesiennym magicznie. Warto więc z początku poznać swoją okolicę, a następnie szukać w większych odległościach. Bajkowa sesja wiosenna miała właśnie taki początek i jest jednym z wielu przykładów, że są wokół nas piękne miejsce.

Magiczne miejsce

Łąka, na której odbyła się bajkowa sesja wiosenna Angeliny była zlokalizowana w centrum Białegostoku. Piękne miejsce w okresie wiosennym. Rosną tam drzewa, które z początkiem kwietnia zaczynają kwitnąć na biało i łąka wygląda jak sad. Kiedy przekwitną, zaczynają rozwijać się wysokie kępy żółtych kwiatów. Dość długa i szeroka pozwoliła nam odejść spory kawałek od ruchliwej drogi, by móc skupić się na zdjęciach i stworzyć niezwykłą bajkową sesję wiosenną. Po przyjściu na miejsce łąka wyglądała niesamowicie. Wysokie soczysto zielone trawy i drzewa obsypane białymi drobnymi kwiatami sprawiały wrażenie dzikiego sadu.

Zdjęcia jak z bajki

Bajkową sesję wiosenną zorganizowaliśmy na początku kwietnia. Przy sesji wykorzystałyśmy piękną długą błękitną suknię, którą kupiłam specjalnie do bajkowych sesji wiosennych. Bardzo zależało mi na tym, by tę sesję wykonać z tą suknią, bo miejsce, jakie wybraliśmy na sesje wyglądała magicznie. Nie miałam pomysłu, aby dziewczynę przebrać za księżniczkę. Bardziej na sesje szłam z wizją delikatnej kobiety, w pięknej skromnej sukni na ładnym tle białych kwiatów. Gesty i pozy do sesji też miały być bardzo subtelne, a nawet lekko nieśmiałe z delikatnym uśmiechem.

Przy bajkowej sesji wiosennej wykorzystaliśmy również stare drewniane krzesło. Pierwszy raz robiłam sesję na siedząco, ale przyznać muszę, że jak jest dobry rekwizyt to wszystko idzie idealnie. Zdjęcia wychodziły niesamowicie. Jedynym minusem całej sytuacji były wysokie trawy. Musiałam co chwile wydeptywać sobie okienka do miejsca, z których robiłam zdjęcia, aby nie przysłaniały mi modelki.

Chrzest święty Anny Marii
Chrzest Święty

Chrzest święty Anny Marii

W mojej dotychczasowej działalności fotograficznej chrztów świętych po raz pierwszy trafiłam na rodziców, którzy dali swojemu dziecku tak wyjątkowe i do tego dwuczłonowe imię. Wielu mogłoby się nie zgodzić z moim zdaniem, ale uważam, że imię dziewczynki jest śliczne do tego bardzo dostojne. Słysząc je od razu, ma się w głowie obraz księżnej. Chrzest święty Anny Marii był iście wykwintny a przy tym w przyjaznej atmosferze rodzinnej uroczystości.

Dziewczynka jak aniołek

Po przyjechaniu do rodziny niemal od razu zabraliśmy się za zdjęcia. Po obejrzeniu mieszkania zaproponowałam rodzicom by ubieranie dziewczyny przebiegało w ich sypialni. Była duża, jasna i dobrze oświetlona naturalnym światłem. Łóżko było zaścielone białą pościelą i stanowiło idealne neutralne tło do zdjęć.

Na początku wykonałam kilka fotografii chrzczonki, świecy, ubranka i bucików. Kilka zdjęć solo a kilka w towarzystwie dziecka. Jedno z tych zdjęć jest moim ulubionym z reportażu Chrztu świętego Anny Marii.

Rodzice przed ubieraniem dziewczynki zakrzyknęli, że dziecko jest niefotogeniczne i niezbyt ładnie wychodzi na zdjęciach. Niestety, ale nie zgodzę się z ich opinią, bo według mnie Anna Maria na każdej fotografii wyszła ślicznie.

Dziewczynkę ubierali rodzice. Ze spokojem i uśmiechem założyli sukieneczkę, paseczek wokół talii, buciki i opaskę na głowę. Po całym tym procesie wykonaliśmy kilka zdjęć rodzinnych oraz kilka portretowych dla samej Ani. W pokoju na komodzie stał kwiat, który to wykorzystałam na jednym ze zdjęć. Warto dodawać do naszych kadrów nietuzinkowych elementów. Wykonując je zza rośliny, przez szczebelki czy przez firankę, możemy uzyskać ciekawe efekty. Czasem nieco bardziej artystyczne do naszego portfolio, jeżeli pozwala nam na to czas i otoczenie.

Chrzest Święty Anny Marii

Uroczystość chrztu świętego miało miejsce w Kościele MB Fatimskiej w Białymstoku. Wraz z rodzicami udałam się do zakrystii, aby poinformować, iż będę fotografować chrzest Święty Anny Marii. Dla kilku osób może zdać się to dziwne, ale ze względu na kulturę osobistą i z szacunku dla księdza za każdym razem czy to z rodziną, parą młodą czy sama idę poinformować księdza odprawiającego mszę, że będę fotografować uroczystość. Niekiedy ksiądz wymaga okazania odpowiedniej legitymacji uprawniającą do fotografowania w kościele. I aby uniknąć przykrych sytuacji zwyczajnie udaję się z nią do zakrystii. Jeszcze nie miałam okazji by ksiądz, mnie o nią poprosił zazwyczaj mówię tylko że jestem fotografem a oni pozytywnie przyjmują tę informację.

Podczas Chrztu Świętego Anny Marii miało miejsce równocześnie chrzest trójki innych dzieci. Było tłoczno, szczególnie gdy wszyscy podeszli do chrzcielnicy. Zlokalizowana było w niewielkiej wnęce, na dwóch wąskich stopniach. Zanim rodzina, u której miałam zlecenie, tam podeszła szybko udałam się w tamto miejsce, aby zająć dobre stanowisko. Stanęłam obok ministranta posługującego przy chrzcie naprzeciwko rodziców Anny Marii. Wykonałam zdjęcia w błogosławieństwa, a następnie z przyjęcia sakramentu. I choć było to trudne, to udało się uchwycić ten najważniejszy moment. Następne elementy przebiegły bez trudu, a na koniec mszy wykonaliśmy dość sporo zdjęć rodzinnych najpierw przed ołtarzem, a następnie przy figurze Jana Chrzciciela wraz z księdzem, który sprawował mszę świętą.

Księżniczka w zamku

Na obiad udaliśmy się do restauracji ,, Camelot” w Białymstoku. Piękna restauracja na wzór średniowiecznego zamku. Mała księżniczka nie mogła mieć przyjęcia nigdzie indziej jak tylko w takim wyjątkowym miejscu. Wykonałam kilka zdjęć lifestylowych a po obiedzie udaliśmy się do ogrodu na zdjęcia rodzinne.

sesja w makach
Sesje portretowe - plener

Sesja w makach

Jak czerwiec to maki, a jak maki to idealny czas na zdjęcia. Wysoka trawa, czerwone maki i zachód słońca stwarzają wspaniały sielski klimat. Do tego zaopatrzyć się w dodatkowe rekwizyty i można stworzyć przepiękny projekt sesji w makach. Wszystko zależy od wyobraźni i kreatywności by sesja w makach wyszła przepięknie.

Kwietna łąka

Z trudem udało się znaleźć odpowiednie miejsce na zdjęcia. Jeździłam kilka dni wypatrując uważnie czerwonych kwiatów. Niestety w bliższej okolicy Białegostoku nie ma żadnej gęsto porośniętej makami łąki. A przynajmniej ja o takiej nie mam pojęcia.

Pewnego dnia w drodze do Tykocina udało mi się zauważyć niewielki skrawek trawy i maków. Nie był zachwycający jak chciałam ale najlepszy jaki udało mi się znaleźć. Docelowo wybrałam to miejsce na sesje w makach.
Z Gabrielą umówiłyśmy się na zdjęcia po godzinie 19, aby złapać złote popołudniowe słońce. Na miejsce jechałyśmy około dwudziestu minut. Od ostatniej mojej wizyty w Tykocinie minęło kilka dni i łąka z ulicy już nie wyglądała tak dobrze, jak ostatnio. Z lekkim rozczarowaniem i myślą jak zrobimy zdjęcia weszłyśmy na łąkę. Stało tam kilka domów, które z dwóch stron osłaniało łąkę od ulicy i nie była ona aż tak dobrze widoczna. Po przejściu w głąb pola po lewej stronie, gdy minęłyśmy dom odsłoniło nam się przepiękne pole maków.

Byłam bardzo zaskoczona i zachwycona. Łąka była niemal czerwona od kwiatów a złote popołudniowe słońce rozświetlało delikatne płatki i złote źdźbła trawy. Widząc ten piękny krajobraz wiedziałam że zdjęcia wyjdą przepięknie. Rozłożyła swoje rekwizyty, podpięłam odpowiedni obiektyw i weszłyśmy z Gabrielą w maki.

Sesja w makach

Jako rekwizyty zabrałam ze sobą stare drewniane krzesło, starą torbę tzw. ,, listonoszkę” i pleciony koszyk. O ile krzesło tak dla Gabrieli nie było za bardzo potrzebne to dla mnie stało się wręcz niezbędne. Łąkę, na której robiłyśmy zdjęcia portretowe z dwóch stron otaczały domy a z pozostałych pusta przestrzeń. Na niebie nie było kłębiastych chmur, tylko białe pasma. Nie wyglądało to ciekawie a wręcz utrudniało pracę. Z pomocą przyszło krzesło. Choć stare i trochę bałam się na nie stawać to nie miałam za bardzo wyboru. Dobre zdjęcie wymaga czasem poświęceń. Gabrielę fotografowałam z góry, aby całym tłem za nią  były  piękne soczyste czerwone maki

Kilka razy wchodziłyśmy i wychodziłyśmy z łąki, bo było tak dużo komarów, że nie dało się pracować. Żadna z nas nie pomyślałam też o sprayu na owady więc zdjęcia przebiegały bardzo szybko. Gdy sesja w makach dobiegała końca jeszcze kilka minut spędziłyśmy na wykoszonym polu niedaleko tej łąki. Tam zrobiłyśmy zdjęcia z torbą i koszykiem. I po kilku minutach szybko uciekłyśmy do auta.

W drodze powrotnej mijałyśmy łąkę pełną białych i błękitnych kwiatów. Zapytałam Gabrielę, czy chciałaby jeszcze kilka zdjęć. Opowiedziała, że jak nie będzie komarów to tak. Więc poszłam sama na łąkę, by sprawdzić, czy nie ma owadów. Stanęłam z brzegu, kopałam trawę i machałam rękoma, by zobaczyć czy są komary. Na szczęście nie było i w pośpiechu wróciłam do auta po aparat, modelkę i….. niezbędne krzesło. Gdy zabierałyśmy rzeczy z auta przybiegł do nas pies z sąsiedniego domu. Była taki uroczy i spokojny, że poszedł z nami na łąkę. Gabriela weszła w kwiaty a ja z brzegu łąki stanęłam na krzesło i zrobiłam zdjęcia. Z ulicy musiało to komicznie wyglądać, ale po tylu latach fotografowania przestałam się przejmować otoczeniem i skupiam się tylko i wyłącznie na pracy. Sesja wyszła kobieco, uroczo i mimo trudności w jej wykonaniu obie jesteśmy z niej bardzo zadowolone.

Chrzest Święty Aleksandry
Chrzest Święty

Chrzest Święty Aleksandry

Chrzest święty dziecka to niezwykła uroczystość i pierwszy sakrament, jaki przyjmuje dziecko dzięki rodzicom. Czas ten jest możliwością do spędzenia go w gronie rodziny i osób, które są dla nas ważni. Chrzest święty Aleksandry był uroczysty, spokojny i rodzinny.

Chrzczonka, świeca i nitka z igłą

W mieszkaniu przebywało dużo ludzi a dodatkowy stres sprawiał że atmosfera była gęsta i napięta. Dzieci biegały po mieszkaniu a dorośli starali się trzymać z boku i nie przeszkadzać w przygotowaniu Aleksandry do ważnego dla niej dnia.

Przygotowania Oli do chrztu świętego przebiegały bez problemu. Dziewczyna bez marudzenia pozwalała się ubierać dla mamy i chrzestnej. Leżała spokojnie a wzrokiem szukała obiektywu. Przy fotorelacji chrzcin za każdym razem dziecko ciekawiło się aparatem. Przez cały czas jak fotografowałam przygotowania dziecka ono się ustawiało do zdjęć.

Chrzestna i mama Oli ubrały dziewczynę jak księżniczkę. W piękną białą sukieneczkę przewiązały w pasie różową wstążką z kwiatami. Na czółko założyły opaskę z takimi samymi kwiatami. Białe buciki i rajstopki. Okazało się, że sukienka jest trochę za duża i źle układa się na dziewczynce. Chrzestna wzięła igłę, nitkę i zaczęło szyć, by zwęzić sukieneczkę. Uwieczniłem ten fakt bardziej by rodzice i rodzina z uśmiechem mogła wspominać ten wyjątkowy dzień. Chrzest święty Aleksandry wszystkich wprawiał w radosny nastrój ze świątecznej chwili.

Uroczystość chrzcin Aleksandry

Chrzest święty Aleksandry odbył się w parafii Św. Kazimierza królewicza w Białymstoku. Dzień ten był pierwszym dniem Wielkanocnym. W kościele było bardzo dużo ludzi i oprócz mojego cztery inne chrzty. Byłam jedynym fotografem. Pozostałe rodziny robiły zdjęcia komórkami. Z jednej strony była ulga, a z drugiej niepokój. Z racji tego, że oznacza to, że fotografowie są coraz mniej potrzebni na rynku. Cała uroczystość w kościele przebiegła pięknie i spokojnie bez żadnych problemów. Nikt mi nie przeszkadzał w fotografowaniu i w spokoju mogłam realizować zlecenie.

Przyjęcie zorganizowano w restauracji Mozart w Białymstoku. Dzień był wietrzny i wszyscy przebywali w środku budynku. Było rodzinnie i bez zbędnego przepychu. Goście głównie całe przyjęcie siedzieli przy stołach. Dzieci bawiły się, biegały i tańczyły. Po obiedzie zrobione zostały zdjęcia rodzinne. Chrzest święty Aleksandry przebiegł w ciepłej i rodzinnej atmosferze.

Sesja Gosi w bzach
Sesje portretowe - plener

Sesja Gosi w bzach

Krzewy bzów są pięknym tłem do robienia sesji kobiecych. Gęste i duże kiście kwiatów wyglądają na zdjęciach niesamowicie, szczególności, gdy jest ich bardzo dużo. Dają bogate kwieciste tło. Kobieca sesja w bzach Gosi wykonałyśmy w centrum Białegostoku. Na Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego

Przy Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki. Szeroki plac po obu którego posadzone są drzewka bzów o kwiatach w różnym odcieniu. Białe, jasny i ciemny fiolet daje dużo możliwości do stworzenia ciekawych kadrów.

Sesja w bzach i deszczu

Sesja w bzach Gosi o mały włos się nie odbyła. W dniu zdjęć co chwilę padał deszcz. Gosia napisała do mnie czy odwołamy spotkanie, ale ja pełna nadziei odpisałam, że nie, i sesja się odbędzie. Przyjechałam na miejsce, gdy świeciło słońce. Mając jeszcze czas, poszłam na plac, by poszukać miejsc, gdzie będę robić zdjęcia. Ledwo wróciłam do auta po półgodzinie i zaczął padać deszcz. To była istna ulewa. Spojrzałam na niebo. Ciemne i osłonięte gęstą warstwą chmur nie wyglądało jakby, miało za chwile się rozjaśnić. Miałam jednak nadzieję i odmówiłam modlitwę, o to by pogoda się poprawiła. Do Gosi napisałam, że poczekamy dwadzieścia minut i z pewnością pogoda się poprawi. I tak było. Za chwilę wiatr rozgonił chmury, deszcze przestał padać i słońce lekko przebijało się przez chmury. Podziękowałam dla Boga za łaskę i z uśmiechem poszłam na zdjęcia, wiedząc, że kobieca sesja w bzach wyjdzie przepięknie. I tak właśnie było.

Tak pięknie jeszcze nie było

Zawsze, zanim zaplanuję sesje, idę w miejsce, gdzie ma się ona odbyć i sprawdzam gdzie, warto pójść. To bardzo ułatwia mi zadanie, bo nie muszę się stresować i w napięciu szukać tła do zdjęć. Na sesji kobiecej Gosi chciałam zrealizować pomysły, których nie udało mi się w poprzednim roku. Zapytała więc Gosię czy pokazać jej jak ma się ustawić. Z początku się zgodziła. Zrealizowałam więc swoje pomysły. Następnie zaczęła już sama pozować, bo jak to ujęła miała bardzo dobry humor i dobrze się czuła na sesji.

Z powodu wcześniejszej ulewy na placu nie było dużo ludzi. Miałyśmy więc swobodnie realizować sesje. Chodziłyśmy od drzewka do drzewka aż w pewnym momencie, wyszło słońce. Gosia powiedziała, że ma ze sobą sukienkę i że pójdzie się przebierze. Poczekałam na nią chwile a potem wznowiliśmy zdjęcia. Słońce pięknie przebijało się przez gałązki i liście drzew i krzewów. Kobieca sesja w bzach nie była tylko i wyłącznie w bzach, ale też i w ślicznych kwiatach tawuły. Obie świetnie się bawiłyśmy, Gosią była bardzo pogodna więc fotografowanie jej było samą przyjemnością. Zdjęcia wyszły kobieco, ale i skromnie.

I Komunia Święta Filipa
I Komunia Święta

I Komunia Święta Filipa

Komunia Święta jest najważniejszym sakramentem w życiu. W tym uroczystym dniu dziecko świadomie przyjmuje Boga do swojego życia. Dużo przygotowań i stres związany z nimi może zmienić radosne oczekiwanie na chęć szybszego zakończenia tej uroczystości. Warto wszystkie obowiązki zorganizować w taki sposób, by nie obciążały rodziców i dziecka, aby każdy miał w sobie taki pokój, który pozwoli im na lepsze przeżycie tego wyjątkowego czasu. I Komunia Święta Filipa miała piękny uroczysty nastrój.

Uroczystość dzieci pierwszokomunijnych

Komunia Święta Filipa zorganizowano w kościele pw św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Białymstoku. Mały Kościółek przyległy do jednostki wojskowej. Rodziny z dziećmi komunijnymi zgromadziły się pod kościołem. Było tłoczno, a napięcie wisiało w powietrzu. Dzieci nie przejmowały się zbytnio, ale rodzice byli zdenerwowani. Po wejściu do kościoła zauważyłam, że jest dwóch głównych fotografów. Zmartwiło mnie to bo wiedziałam, że akurat przy tym zleceniu może być lekki problem.

Na początku w pośpiechu zrobiłam zdjęcie portretowe Filipa na tle ołtarza. Kościół jest mały, ale był dobrze oświetlony dzięki temu, że świeciło słońce, które wpadało do środka przez okna. Filip usiadł z brzegu ławki od strony okna. Z rozpoczęciem uroczystości dzieci ustawiły się w dwóch rzędach w nawie głównej. Odbyło się najpierw błogosławieństwo rodziców, a następnie pokropienie dzieci wodą święconą przez księdza. Dalsza część uroczystości przebiegała spokojnie. Dopiero w czasie przyjmowania Komunii zaczęło się dziać.

Przeszłam na drugą stronę kościoła by mieć pełny obraz na chłopca. Główny fotograf wyraził swoją prośbę, abym mu nie przeszkadzać. Z grzecznością odpowiedziałam, że nie będę, ale sama mam zlecenie i muszę je wykonać. Oboje szanowaliśmy swoje prośby i każdy zrobić zdjęcie. Po przyjęciu Komunii ksiądz dla dzieci rozdał chlebek, a następnie je pobłogosławił. W kościele zrobił się harmider więc z rodziną wyszliśmy na zewnątrz. Tam przy krzyżu wykonaliśmy zdjęcia rodzinne i pojechaliśmy do restauracji na przyjęcie.

Zabawa na przyjęciu

Przyjęcie zorganizowane zostało w Hotelu Pod Herbem. Goście zasiedli do stołów a ja zaprosiłam Filipa i jego mamę na małą sesję zdjęciową. Wykonaliśmy kilka zdjęć portretowych i wróciliśmy na przyjęcie. W hotelu organizowano kilka Komunii w jednym czasie, ale w różnych salach. Z tej racji hotel zapewnił dla dzieci animatorki i mnóstwo atrakcji. Najmłodsi dobrze się bawili mogąc poszaleć na zewnątrz po dniu pełnym przygotowań. Rodzice odprężyli się przy kawie. Komunia Święta Filipa spędzona w gronie rodziny i przyjaciół przebiegła spokojnie i w radosnej atmosferze.

Sesja w opuszczonej szklarni w Białymstoku
Sesje portretowe - plener

Sesja w tajemniczej szklarni

Piękna, duża i opuszczona szklarnia to niezwykłe miejsce na sesję zdjęciową. Po tym jak uzyskałam lokalizację i potwierdziłam, że od lat nikt tam nie był, zorganizowałam sesję. Nie miałam nawet cienia wątpliwości, by tam odbyły się zdjęcia. Przeważnie sesję portretową przeprowadzam w lesie czy w parku a możliwość zrobienia zdjęć w opuszczonej szklarni dawała mi szansę, by wykonać ciekawą serię fotografii. Modelka zaintrygowana pomysłem sesji w takim miejscu od razu się na nią zgodziła. Sesja w tajemniczej szklarni przebiegała w niesamowitej atmosferze, która wywoływała lekki stres, ale i adrenalinę.

Sesja w tajemniczej szklarni

Szklarnia usytuowana jest przy domach jednorodzinnych. Osłonięta z jednej strony drzewami i niewielka łąka dookoła. W tej lokalizacji stoją dwie duże szklarnie, ale tylko do jednej jest możliwość wejścia. Po przyjechaniu na miejsce i przejście przez łąkę i wysokie trawy znalazłyśmy się przed wysokimi drzwiami szklarni. Były one obwiązane drutem, ale miały wybite szyby, przez które dało się przejść bez większego problemu. W środku miejsce wyglądało magicznie.

Nie wiem, dlaczego, ale zachwyciło mnie od razu. Nie było tam bałaganu ani śmierci. Z pewnością niewiele osób zna to miejsce, a ci, którzy tam bywają, szanują je na tylko, że stawiają je w dobrym stanie. Rosły tam dzikie wysokie rośliny z drobnymi żółtymi kwiatuszkami. Było ich bardzo dużo i one nadawały całego ducha temu tajemniczemu miejscu. Przy jednej ze szklanych ścian rosło nieduże drzewo o rozłożystej koronie, która tworzyła łukowy baldachim. Szklarnia zachowała się w dobrym stanie ogólnym, jedynie kilka szyb było wybitych.

Na końcu znajdują się schody na drugi niewielki poziom. Zamknięte drzwi uniemożliwiły nam wejście do środka. Stało tam kilka dużych i szerokich stołów służące do ustawiania roślin. Pomieszczenie było niewielkie, a przez rośliny, które dziko się tam rozrosły nie byłoby nawet możliwości wejść głębiej. Z drugiej strony szklarni od zewnątrz drzwi były już zachowane w całości, a przed nimi rozciągała się niewielka łąka z niską trawą i kilkoma brzozami. To miejsce było mocno odsłonięte przed sąsiadami za czym rosło, że któryś z nich wyraził swoją niechęć do nas. Z Aleksandrą, dla której robiłam zdjęcia, skupiliśmy się głównie na wykonywaniu zdjęć w środku.

Zdjęcia w pięknym miejscu

Sesję zaczęliśmy zbyt wcześnie i słońce było jeszcze na tyle wysoko, że na ziemi kładły się pasy od framug i drutów. Nie było możliwości zrobienia szerokich zdjęć z całą postacią, bo cała była w ciemnych liniach. Z racji tego skupiliśmy się jedynie na zdjęciach w zacienionych miejscach i kadrach planu średniego. Aleksandra na zdjęcia założyła długą, czerwoną i koronkową suknię typu hiszpankę z niewielkim trenem. Na początku zaczęliśmy robić zdjęcie na tle lub w roślinach. Czerwona suknia, złote słońce przebijające się przez szyby i żółte drobne kwiatuszki tworzyły niezwykłe i piękne połączenie.

Zależało mi na pokazaniu roślin znajdujących się w szklarni. Dziewczynę ustawiałam w takich miejscach, aby za nią, jak i przed nią były kwiaty. Pierwszy plan dość mocno rozmyty, drugi natomiast robił piękny żółto-zielony bokeh. Oczywiście nie mogło się obyć bez zdjęć nad baldachimem korony drzewa. Promienie słoneczne kładły się na jej twarzy, ale wyglądały na tyle subtelnie, że nie starałam się ich wyeliminować, przestawiając modelkę. Sesja w tajemniczej szklarni odbyła się bez żadnych niespodzianek, a zdjęcia wyszły bardzo klimatycznie.

sesja portretowa Julii w Białymstoku przy Teatrze Węgierki
Sesje portretowe - plener

Sesja portretowa Julii

Z początku sesja portretowa Julii miała odbyć się w kwiatach bzu. Z powodu złej pogody i deszczu musiałyśmy przełożyć sesje kilka razy. Jak pewnie się domyślacie tydzień wystarczył aby kwiaty zdążyły przekwitnąć. Ale jest takie stare polskie powiedzenie ,,nie ma tego złego, co by na dobre nie szyło”. Mimo że nie zrobiłyśmy takich zdjęć w kwiatach bzu jak planowałyśmy stworzyłyśmy piękny zestaw fotografii w kwiatach tawuły.

Nie udana sesja portretowa

Niekiedy tak z planami bywa, że nie wychodzą. I nie jest to w żadnym stopniu z naszej winy lecz tzw. siły wyższej, a mówiąc o takiej sile mam na myśli pogodę. W tygodniu w którym miałyśmy zaplanowaną sesję padał deszcz. W tym czasie prawie wszystkie drzewka bzu przekwitły. Po tym jak przyjechałam na miejsce i zobaczyłam jak wyglądają drzewka dookoła placu znajdującego się przy Teatrze Dramatycznym im. Aleksanda Węgierki w Białymstoku obeszłam park dookoła. Szukałam choć małego zagajnika na zrobienie kilka zdjęć. I udało się! Z Julią znalazłyśmy dwa piękne i wysokie krzewy tawuły kwitnącej na biało. I nawet jeżeli z góry mój plan spalił na panewce to dzięki temu udało mi się zrobić kilka przepięknych i nieco nie standardowych kadrów.

Zdjęcia w białych kwiatach

W tej sesji postawiłam na rozmyty przód i tył. Sesja portretowa Julii opiera się głównie na tym by modelka była jak najbliżej kwiatów i żeby to one tworzyły wokół niej piękną rozmytą ramę. Dzięki obiektywowi Sigma Art 85mm f/1.4 które pięknie wyostrza główny obiekt a rozmazuje tło, mogłam eksperymentować. Przecudownie sprawdza się u mnie w sesjach plenerowych bo do takich specjalnie go zakupiłam. Mając jeszcze pod ręką fioletowe kwiaty bzu postanowiłam stworzyć na zdjęciu fioletową poświatę i dodać mu więcej kolorów i życia. Julia z delikatną urodą i lekkim uśmiechem przepięknie wyszła na zdjęciach w takiej koncepcji. I dzięki niej udało się stworzyć piękne prawie ze bajkowe kadry.

Sesja ciążowa Kingi
Sesje ciążowe - plener

Sesja ciążowa Kingi

Błogosławiony stan to piękny czas w życiu kobiety i jej partnera. Oczekiwanie na cud narodzin umacnia ich więź i miłość między nimi. Sesja ciążowa Kingi nie mogłam zorganizować nigdzie indziej jak nie w kwiatach. Są one dla mnie oczekiwaniem na piękno, które zachwyca przez wiele tygodni kolorem, kształtem i zapachem. Mogą one stworzyć piękne tło, do pokazania piękna błogosławionego stanu.

Piękna sesja ciążowa w kwiatach

Sesja ciążową Kingi zorganizowana została w Parku Centralnym w Białymstoku. Dzień przed sesją odwiedziłam go, będąc na spacerze. Ku zdziwieniu znalazłam w nim piękne miejsca, krzewy i drzewa, przy których można wykonać wiele ciekawych kadrów. Rozejrzałam się po okolicy i zawiadomiłam Kingę, gdzie zrobimy zdjęcia. Byłam pewna, że ta sesja będzie wyjątkowo kobieca i piękna.

Z Kingą spotkaliśmy się na sesji w godzinach późno popołudniowych, w okolicy Opery i Filharmonii Podlaskiej. Z daleka zauważyłam drewniany płot. Pochylony i nieco zniszczony mocno porośnięte zielonymi roślinami oczarował mnie i sesje ciążową zaczęliśmy na jego tle.

Po kilku zdjęciach podeszliśmy do szpaleru krzewów kwitnących małymi różowymi kwiatuszkami. Piękne ciemne gałęzie i różowe kwiaty idealnie komponowały się w liliowa suknią Kingi. Znalazłyśmy jeszcze kwitnący bez. Kwiecista sesja ciążowa Kingi swój finał miała przy wysokim i gęstym krzewie tawuły z białymi kwiatami.

Sielsko, delikatnie i kobieco to są cechy, które charakteryzują kwiecistą sesję ciążową Kingi. W zdjęciach nie szukam efektów, ale bardziej skupiam się na minimalizmie. Pokazaniu głównie człowieka i elementu mu towarzyszącemu na sesji. Kwiaty, woda czy łąką są tła dla mnie najbardziej urzekające. Proste, ale mogące ciekawie zagrać na zdjęciu. Mocne flary czy odbicia są jak dla mnie elementami za bardzo zwracającymi uwagę i przytłaczającymi na fotografiach. Jedynym elementem dodatkowych, który lubię stosować przy sesjach portretowych jest kolorowy odblask stworzony przez kwiaty które podsuwam bliżej obiektywu. Zazwyczaj jest on subtelny, ale dodający dodatkowy kolor oraz głębszą wymiarowość na zdjęciu.

Zielone Świątki w skansenie w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej w Wasilkowie
Fotoreportaż z imprez kulturowych

Zielone Świątki w skansenie

Zielone Świątki są nazwą potoczną święta Zesłania Ducha Świętego przypadającego na 50 dzień po Wielkanocy. W tradycji ludowej uważa się je za symboliczne zakończenie zimy i początek lata. Podczas tego ludowego święta króluje kolor zielony, uważany w symbolice za kolor odrodzenia. Na podwórku, jak i w izbach rozsypywano liście tataraku a domy przyozdabiano gałązkami wierzby. Do najważniejszego tradycyjnego obyczaju Zielonych Świątek jest ,,chodzenie z królewną”. Tegoroczne Zielone Świątki w skansenie zorganizowano w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej w Wasilkowie. Organizatorzy zapewnili kiermasz rękodzieła, przegląd kapel i śpiewaków ludowych i warsztaty.

Zielone Świątki w skansenie

Festyn Zielone Świątki w skansenie głównie opiera się na kultywowaniu i utrzymaniu dawnych zwyczajów ludowych. Przypominam ludziom obrzędy i zwyczaje, które obowiązywały na ziemia podlaskiej. Zielone Świątki w skansenie jest jednym z kilku festynów etnograficznych organizowanych w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej. W czasie trwania festynu głównym wydarzeniem był obrzęd ,, chodzenia z królewną”. Tradycją ludową wybierano najpiękniejszą dziewczynę z wioski. Ubierano ją w białą suknie a na głowę zakładają piękny wianek z polnych kwiatów i roślin. Królewna wraz z innymi dziewczynami obchodziła pola by zapewnić obfity plon.

Przegląd Kapel i Śpiewaków Ludowych  

Pokazy tańca, śpiewu i gry na instrumentach to nie odłączny element festynów. Podczas tegorocznego wydarzenia w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej przeprowadzono Przegląd Kapel i Śpiewaków Ludowych. Wyróżnionym udało się zakwalifikować do tegorocznego 56 Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych, który odbędzie się w dniu 23.06.2022 w Kazimierzu Dolnym. Na zielonoświątkowej scenie zaprezentowały się zespoły z Moniek, Trzciannego oraz z Knyszyna. W swoim niesamowitym śpiewem i grą zabrali widownię poprzez wyobraźnie do dawnej wsi podlaskiej i jej kultur.

Dość niespotykanym występem był zespół oraz solista, którzy zaprezentowali grę na harmonii pedałowej. Muzyka była tak wspaniała, że poderwała widownię z ławek, która z uśmiechem na ustach i tanecznym krokiem ruszyła na parkiet. Całe rodziny bawiły się przy muzyce ludowej prezentowanej przez zespoły, które z dumą przyczyniają się do zachowania i utrzymania ludowych tradycji w śpiewie, muzyce i tańcu.

Kiermasz rękodzieła i kulinaria tradycyjne

Sercem każdego festynu jest kiermasz rękodzieła. To tu ludzie mogą zapoznać się z materiałami, naczyniami czy lekarstwami ziołowymi. Przyrządzanymi i wytwarzanymi według dawnych receptur i i instrukcji. Kiermasz rękodzieła zapewniał kilkadziesiąt straganów z niesamowitym asortymentem powiązanym tradycja ludową, czy charakterystycznym dla danego regionów Polski, czy zagranicy. Uczestniczy Zielonych Świątek w skansenie, mogli zakupić produkty z kuchni gruzińskiej, tureckiej, litewskiej oraz polskiej.

Warsztaty i wystawy 

Na tle kiermaszu i przeglądu pieśni ludowych zorganizowane zostały warsztaty dla młodszych i tych nieco starszych uczestników festynu. Przygotowano między innymi stoisko do plecenia wianków. Dziewczyny mogły stworzyć piękne korony z kwiatów i gałązek wierzbowych i przystroić je szarfami ze wstążek i bibuły. 

Fanom ziół i ziołolecznictwa zapewniono warsztaty ziołowe. Prowadząca opowiadała o właściwościach poszczególnych ziół i ich zastosowaniu w leczeniu jak i w kosmetyce. Uczestnicy warsztatów mogli zrobić własnoręcznie produkt zielarski, który mogli zabrać do domu. Do obejrzenia były wystawy „Dawne leśnictwo na Podlasiu”, ‘Sztuka ludowa Podlasia”, „Wnętrze chałupy z Dąbrowy-Moczydeł”, „Wnętrze chałupy z Czyż”, „Wystawa wnętrz dworskich we dworze z Bobry Wielkiej”.

Sesja w park Antoniuk Białystok
Sesje portretowe - plener

Wiosenna sesja portretowa Julii

Z niecierpliwością czekam na pierwsze wiosenne ciepłe dni, by ruszyć z wiosennymi sesjami portretowymi. Ciepłe promienie słońca, kwitnące krzewy, dłuższe dni dodają mi niesamowitej energii, by każdy dzień wykorzystać na zdjęcia. Choć wiosna to piękna pora niestety, ale trzeba się spieszyć z sesjami. By móc wykorzystać ta piękną porę roku jak najlepiej. Wiosenna sesja portretowa

Przy zdjęciach ważne jest światło. Choć trzeba zwrócić uwagę jakie światło jest nam potrzebne. Czy mają to być ostre promienie padające na modelkę czy też wystarcz nam jedynie delikatne światło mimo że słońce schowało się zza chmury.

Wiosenna sesja portretowa Julii zorganizowałyśmy w Parku Antoniuk w Białymstoku. Kwitnie tam piękny, duży krzew forsycji, przy którym bardzo chciałam wykonać sesję. Z Julią na zdjęcia umówiłyśmy się na popołudniową porą by słońce nie było tak ostre. Po przybyciu na miejsce nasze naturalne oświetlenie schowało się zza chmury. W pierwszej chwili byłam zawiedziona, ale gdy zaczęłyśmy zdjęcia ucieszyłam się że słońce przykryły obłoki. W przeciwnym razie Julia miałaby ostre cienie na twarzy. Nie zawsze to, czego chcemy jest najlepsze. Czasami taki psikus od natury idzie nam na dobre.

Przy sesjach wiosennych nie bójmy się wykorzystywać innych elementów które mamy pod ręką. Gałązka kwiatów przed obiektywem da subtelną poświatę która nada dodatkowy klimat na zdjęciu. Kadrujmy zdjęcie tak, aby w ramy zdjęcia nie wkradały się nie potrzebne elementy. Julią ustawiałam w tradycyjnych pozach do zdjęć, aby mogła czuć się swobodnie i pewnie. Każdy pomysł na sesję dobierajmy pod konkretną osobę, aby modelka i fotograf byli zadowoleni z końcowego efektu.

Korzystajmy z tego krótkiego czasu jaki daje nam wiosna i twórzmy piękne kadry. A więcej sesji portretowych zobaczysz na -> https://neowymiar.pl/sesja-portretowa-w-bialymstoku/

sesja kobieca

jarmark bożonarodzeniowy
Fotoreportaż z imprez kulturowych

Jarmark Bożonarodzeniowy

Atmosfera Świąt Bożego Narodzenia towarzyszy nam już od pierwszych dni grudnia. Wiele osób wyczekuje tych niezwykłych kilku dni podczas których można spędzić wyjątkowo czas w raz z dalszą czy bliską rodziną i przyjaciółmi. Choinka na placu miejskim, przystrojone ulice, świąteczne melodie i aromat korzennych przypraw. W przedświątecznym czasie nie może równie zabraknąć jarmarków i festynów bożonarodzeniowych.

Jarmark Bożonarodzeniowy

W Czarnej Białostockiej w dniu 5.12.2021r. na placu Solidarności przed Urzędem Miejskim odbył się jarmark Bożonarodzeniowy.

Dla dzieci na środku placu przygotowane były stoły. Młodzi uczestnicy jarmarku mogli przygotować swoją bombkę na choinkę czy napisać list do św. Mikołaja. Do dyspozycji mieli kilka pudełek pełnych kredek, mazaków, klejów z brokatem czy cekinów. Zafascynowali atrakcją, siedzieli dzielnie i tworzyli swoje niezwykłe arcydzieła, w czym wspierali i pomagali im rodzice czy dziadkowie. Na jarmarku nie mogło zabraknąć św. Mikołaja, który przyjechałby rozdać prezenty w specjalnym konkursie dla dzieci. Wykonane bombki i listy dzieci wrzucały do czerwonego worka, z którego Mikołaj losował i obdarowywał wygrane dziecko prezentem. Prezentów była cała masa i wiele dzieci wróciło do domu z żywą choinką czy świąteczną ozdobą.

Podczas jarmarku bożonarodzeniowego można było zakupić makramy na kształt choinek czy gwiazdek idealne do przyozdobienia domu. Sprzedawane były lokalne wypieki- ciasta, pierniczki oraz babeczki. Stoisko garncarskie zachwycało swoimi niezwykłymi dziełami, a zapach ziół i ziołowych syropów przyciągał stragan z naturalnymi produktami. Panowie mogli zakupić ręcznie robioną biżuterię dla swoim nobliwych kobiet w prezencie. Najbardziej kolorowych było stoisko szkoły podstawowej nr 1 i warsztatów terapii zajęciowych. Gdzie uczestnicy warsztatów ręcznie przygotowali fantastyczne produkty, które przyciągały wzrok.

Na jarmark bożonarodzeniowych przyszło wiele osób. Dzieci, dziadkowie i rodzice. Mroźny, choć wyjątkowy dzień można było spędzić w rodzinnej atmosferze. Wiele osób skupia się na kupnie najlepszych prezentów czy posprzątaniu domu. Warto jednak zwolnić i spędzić, choć kilka dni z rodziną. Wybrać się można na jarmark Bożonarodzeniowy czy też spacer po starówce wśród świątecznych dekoracji i przyozdobionych choinek.