
Może wiecie a może nie, ale uwielbiam robić zdjęcia w plenerze.
Chyba to widać po moich zdjęciach, a może nie. Chciałam Wam jednak powiedzieć, że nie zawsze łatwo jest znaleźć fajne, ciekawe miejsce na przeprowadzenie sesji zdjęciowej. Niekiedy trzeba się najeździć, nie starcza czasu, pogoda nie dopisuje na wędrówki. Jest mnóstwo czynników. Jednak z pomocną dłonią przychodzi samo miasto. Wysiewanie kwietnych łąk na pasach zieleni w samym centrum miasta to tak wspaniała inicjatywa, że jej korzyści można wymieniać na kilku płaszczyznach. My jednak skupmy się na ten fotograficznej.
W Białymstoku jest opuszczona szklarnia. Wiele osób zna ich lokalizację – miejsce jest naprawdę klimatyczne i czasem można natknąć się na innych fotografów. To miejsce wybrałam jako docelowe na sesję ciążową Pauliny. Był to upalny dzień, a wiecie jak ciało znosi ciepło w szklarni, w body ze sztucznego materiału – nie było za miło. W samym środku wykonałyśmy kilka zdjęć i szybko uciekłyśmy na zewnątrz. Tak zrobiłam parę zdjęć, które później mogłam obrobić w specyficzny sposób. O tym jednak później. Po sesji w szklarni podjechałyśmy jeszcze na plac zieleni przy dworcu PKP. Było tam pełno wysianych kwiatów, i miejsce idealnie wpasowało się na mój zamysł sesji. Także tutaj ukłon dla władz miasta, że takie łąki są i bywają naprawdę przepiękne do wykonania sesji zdjęciowej. Wracając do tematu obróbki to swego czasu uczestniczyłam na kurs z bajkowej obróbki. Na sesji z Pauliną zrobiłam kilka zdjęć specjalnie pod bajkową obróbkę. Moim zdaniem jak na moje umiejętności z photoshopem wyszło bardzo dobrze.





















