HomeCategory

Sesja portretowa

Kiedy w białostockich parkach zakwitają bzy, wiadomo, że nadszedł najpiękniejszy czas na sesje plenerowe. To krótki, ale niezwykle intensywny moment w roku, który po prostu trzeba uwiecznić.

Podczas naszej ostatniej sesji z Weroniką postawiliśmy na subtelność i naturalność. Biel i fiolet bzów stała się idealną, świetlistą ramą dla portretów. Weronika w swojej zwiewnej, kwiatowej sukience wyglądała, jakby była częścią tego majowego ogrodu. Delikatne światło przebijające przez liście dodało zdjęciom miękkości, o której marzy każdy fotograf.

To była sesja pełna spokoju i kobiecej energii. Zapraszam Was do obejrzenia kadrów, które pachną wiosną i słońcem!

Białystok potrafi zachwycić swoimi zielonymi płucami, zwłaszcza gdy natura budzi się do życia. Podczas ostatniej sesji w jednym z tutejszych parków, postawiliśmy na lekkość, kwiatowe motywy i naturalne światło przebijające przez korony drzew.

Aneta w zwiewnej sukience w kwiaty idealnie wkomponowała się w parkowy krajobraz. Subtelne gesty, jak delikatne dotknięcie kwitnącej gałązki czy poprawienie włosów, pozwoliły nam uchwycić momenty pełne kobiecości i spokoju. To właśnie te drobne detale tworzą klimat, którego szukam w moich kadrach.

Lubię wracać do białostockich parków – każde drzewo i każda alejka oferują inne tło, zależnie od pory dnia i roku. Tym razem postawiliśmy na ciepłe barwy i miękkie rozmycia, które nadają zdjęciom niemal malarski charakter.

Są takie miejsca, które same w sobie piszą historie. Jednym z nich jest okolica malowniczego Tykocina, gdzie początkiem lata łąki zamieniają się w morze intensywnej czerwieni. To właśnie tam, w otoczeniu dzikich maków, zrealizowaliśmy tę niezwykłą sesję.

Kiedy słońce zaczyna powoli chylić się ku zachodowi, a jego ciepłe, złote promienie przebijają się przez wysokie trawy, czas na chwilę staje w miejscu. Wtedy dzieje się magia!

Modelka w zwiewnej, białej sukience i słomkowym kapeluszu wyglądała, jakby była integralną częścią tego pejzażu. Biel koronek pięknie kontrastowała z ognistą czerwienią kwiatów i głęboką zielenią łąki. To był idealny moment na uwiecznienie naturalnego piękna, spokoju i ulotności letnich dni.

Każde ujęcie z tej sesji to dla mnie powrót do tych beztroskich, ciepłych chwil. Mam nadzieję, że ta fotografia przeniesie Was choć na moment na tę magiczną, podlaską łąkę.

Czy istnieje coś bardziej kojącego niż ciepłe, popołudniowe słońce i szum traw? Ta sesja była jak powiew świeżego powietrza. Zapraszam Was do obejrzenia kadrów z udziałem Ilony, która w swojej przepięknej, zielonej sukni wyglądała jak leśna nimfa.

Klimat tej sesji budowaliśmy w zgodzie z naturą. Zależało mi na uchwyceniu tej ulotnej, złotej godziny, kiedy światło staje się miękkie i otula wszystko ciepłym blaskiem. Drewniane krzesło, słomkowy kapelusz i morze zielonej trawy stworzyły scenerię idealną do naturalnych, niewymuszonych portretów.

To była sesja, w której liczył się moment, spokój i autentyczność. Zobaczcie sami, ile magii można znaleźć w prostocie.

Ta sesja to połączenie delikatności, elegancji i naturalnego piękna. Zdjęcia powstały w otoczeniu zieleni, gdzie miękkie światło i spokojne tło pozwoliły w pełni wybrzmieć subtelnej stylizacji i emocjom modelki.

Zwiewna, jasna suknia nadaje całości lekkości i niemal eterycznego charakteru. Kontrast między jej delikatnością a surowością natury – drewnem, fakturą kory i intensywną zielenią – tworzy wyjątkowy klimat, balansujący pomiędzy siłą a kruchością.

W tej sesji kluczowa była prostota – brak zbędnych dodatków, naturalna poza i skupienie na detalu. Gest dłoni, spojrzenie, sposób ułożenia ciała – wszystko to buduje spójną, spokojną narrację, w której liczy się chwila i autentyczność.

To zdjęcia o harmonii – między człowiekiem a naturą, między światłem a cieniem, między subtelnością a wyrazistością. Kadry, które nie potrzebują nadmiaru, by opowiadać historię.

 

Ta sesja to kwintesencja kobiecości, lekkości i wiosennej energii. Zdjęcia powstały wśród kwitnących krzewów, które stworzyły naturalne, pełne detali tło i nadały całości romantycznego, niemal malarskiego charakteru.

Czerwona sukienka pięknie kontrastuje z delikatnymi, jasnymi kwiatami, przyciągając wzrok i podkreślając siłę oraz pewność siebie modelki. Jednocześnie gesty, zamknięte oczy i subtelny uśmiech wprowadzają spokój i intymność – jakby uchwycony został moment zatrzymania wśród zapachów i dźwięków wiosny.

W tej sesji zależało mi na połączeniu wyrazistości z delikatnością – intensywnego koloru z miękkim światłem i naturalnością. Kwiaty stają się tu nie tylko tłem, ale też częścią historii – symbolem ulotności chwili i piękna, które warto zatrzymać na dłużej.

To zdjęcia pełne emocji, harmonii i kobiecej energii – subtelnej, a jednocześnie wyrazistej.

Ta sesja to dla mnie coś więcej niż tylko zdjęcia – to opowieść o bliskości, naturze i subtelnej magii ukrytej w prostych chwilach. Modelką była moja siostra Ola, dzięki czemu całość nabrała bardzo osobistego charakteru. Praca z kimś tak bliskim pozwala na swobodę, autentyczność i emocje, których nie da się wyreżyserować.

Zdjęcia powstały w otoczeniu natury – wśród zieleni, wysokich traw i miękkiego światła, które nadało całości lekko bajkowy, niemal baśniowy klimat. Zależało mi na uchwyceniu spokoju i delikatności – momentu zatrzymania, jakby czas na chwilę zwolnił. Naturalne światło i stonowana kolorystyka podkreśliły melancholijny nastrój, a jednocześnie wydobyły piękno prostoty.

Stylizacja była celowo minimalistyczna – lekka, zwiewna sukienka i brak zbędnych dodatków pozwoliły skupić się na emocjach i relacji z otoczeniem. Ola idealnie wpisała się w ten klimat – jej naturalność i subtelność sprawiły, że każda fotografia opowiada własną historię.

To sesja, która pokazuje, że nie potrzeba skomplikowanych scenografii, by stworzyć coś wyjątkowego. Czasem wystarczy natura, światło i prawdziwa relacja, by powstały kadry z duszą.

W mieście są czasem ukryte takie miejsca, które zachwycają i w których ma się ochotę wykonać sesje. Jednym z tych miejsc jest opuszczona szklarnia. Znajduje się ona między domami jednorodzinnymi,  od ulicy zaś osłonięta jest drzewami, krzewami i wysokimi trawami. Jak nie wiesz gdzie patrzeć i szukać to bardzo prosto przegapić i nie widzieć pewnym rzeczy nawet jeśli regularnie się je mija. Czasem trzeba spojrzeć z innej perspektywy by dostrzec to co ukryte. Właśnie tam spotkałam się z Aleksandrą na klimatyczną sesję zdjęciową. Przestrzeń niby zapomniana, ale pełna uroku i historii. Naturalne światło, szklane ściany, dziko rosnąca roślinność – wszystko stworzyło niepowtarzalny klimat.

W Białymstoku jest jedno piękne miejsce na sesję w kwiatach. Miejsce to znajduje się przy Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki. Rosną tam piękne drzewa bzu, krzewy tawuły i inne gatunki roślin. Szkoda nie wykorzystać tego miejsca do zdjęć dlatego pewnego wieczora umówiłam się tam na sesję z Julią. Była już złota godzina, promienie przebijały się przez drzewa i padały ciepłą poświatą na rośliny. Całe miejsce wyglądało jak zaczarowany ogród – pachnący, kolorowy i pełen delikatności. Julia, ubrana w zwiewną sukienkę, idealnie komponowała się z otoczeniem, a jej uśmiech dodawał zdjęciom lekkości i naturalnego uroku. Sesja portretowa Julii wyszła na zdjęciach pełne dziewczęcego wdzięku i piękna.

Typowe sesje zdjęciowe dla dzieci robię rzadko. Prawie nigdy mi się nie zdarza. To nie jest mój ‘konik ’ i nie przepadam z nimi. Robię jednak wyjątki przy szczególnych okazjach. Ta sesja jest właśnie jedną z nich. Pracuje w Domu Kultury w Czarnej Białostockiej gdzie prężnie działa Dziecięcy Zespół Tańca Ludowego pod nazwą ,, Mali Czarnowiacy’’. Dla ciekawych jest też zespół  dla starszych osób, który skupia się bardziej na śpiewie niżeli na tańcu.Dziecięcy to jednak co innego. Pani instruktor Maja Birycka świetnie prowadzi grupę i ją rozwija. Dla zespołu uczestniczy ponad dwudziestka dzieci w różnych przedziałach wiekowych od małych pięciolatków do starszych dwunastolatków. Każdy z nich ma swój własny wkład w całość zespołu by działał i pięknie się rozwijał. Jedni śpiewają, drudzy tańczą, ale każdy ma swoje zadanie. Sesja zdjęciowa dla Dziecięcego Zespołu Tańca Ludowego ,, Mali Czarnowiacy’’ miała na celu promocję i zdobycie nowych członków do zespołu.

W ciepły letni dzieci przyjechałam do Domu Kultury w Czarnej Wsi Kościelnej gdzie Pani instruktor Maja Birycka i Kierownik Jola Kozłowska już czekały na moje przybycie. Wzięłyśmy grupę dzieciaków, rekwizyty oraz pełne wspaniałe bukiety kwiatów. Nie szłyśmy za daleko, niemalże zaszliśmy na tył budynku na polanę. Robimy na niej każdą sesję, było już ich trzy i każda inna. Ze względu na pogodę, czas wykonywania zdjęć, ubiór dzieci oraz preferencji Pani Instruktor i Pani Kierownik co do estetyki zdjęć i tego, do czego później zostaną wykorzystane. Także dla tych dzieci jestem zawsze dostępna na nową sesję zdjęciową. A za każdym razem wychodzi ona niesamowicie.

Co jakiś czas umawiam się z Leszkiem na sesje zdjęciowe do jego portfolio. Leszek jest aktorem. Występował w paru serialach i ma duże aspiracje i chęci na pierwszoplanowe role. Ja mu w tym delikatnie pomagam. Z Leszkiem praca nad zdjęciami to czysta przyjemność. Uwielbiam pracować z ludźmi, którzy lubią pozować przez obiektywem i ewidentnie wiedzą jak się ustawić. Oczywiście czasami koryguje te ustawiania tak by osoba fotografowana wyszła najlepiej jak się tylko da. Leszek pozuje aktorsko tak by w portfolio były różnorodne pozy, mimiki twarzy i ustawienie ciała. Lubię te sesje zdjęciowe z Leszkiem są one spontaniczne. Zazwyczaj dzwoni do mnie i w ten sam dzień umawiamy się na fotografowanie i trwają one maksymalnie godzinę. On się ustawia a ja robię zdjęcia. Czysta perfekcyjna współpraca. No i atmosfera na sesji jest bardzo w porządku co tylko skłania mnie by częściej robić zdjęcia dla Leszka. Był on drugim mężczyzną, dla którego robiłam sesję zdjęciową. Pierwsza miała miejsce na warsztatach z portretu na Ogólnopolskim Plenerze Fotograficznym w Niemczynie. Tam się działo bardzo dużo. Była sesja w naturze oraz ze sportowym samochodzie. W ubraniach i półnago. Oczywiście mówimy o tej górnej części ciała. Było zabawnie i pomogło to być bardziej śmiałym w pracy z drugim człowiekiem.

Pierwszą sesję zdjęciową Leszka wykonaliśmy na tle starej kamienicy w Białymstoku przy ulicy Warszawskiej. Dość znane miejsce dla grona fotografów z tego regionu. Wykonaliśmy tam kilka znakomitych kadrów gdzie Leszek wyszedł bardzo dobrze. Następnie przenieśliśmy się do okolic kręgielni, która znajduje się w starych magazynach. Było tam parę ciekawych miejsc, które współgrały z pierwszą lokalizacją. Ostatnie zdjęcie przy drucianej siatce jest moim ulubionym. Nie wiem, dlaczego, ale jest w nim coś hipnotyzującego co zatrzymuje mój wzrok na dłużej. No cóż, wspaniała współpraca aktora i fotografa daje takie super zdjęcia. Do jego, jak i mojego portfolio. Innym razem wybraliśmy Pałac Branickich na wykonanie sesji. Tak też wyszła niesamowicie i też mam z niej parę ulubionych kadrów. Chciałabym kiedyś namówić Leszka na sesję baśniową z charakteryzacją, myślę, że świetnie sprawdziłby się w sesji wodnej. Mam nadzieję go kiedyś namówić na takie fotografie.

Miłość do rodziców to jeden z najcenniejszych skarbów w naszym życiu. I choć w rodzinie bywa różnie, to  rodzina jest ostoją na której można się wesprzeć. Pomoże w miarę swoich możliwości. A miłość matki co dziecka? Rodzice uczą różnej miłości, bo ona różnie do nich przychodzi. Miłość matki jest bardziej subtelna, stara się być bezwarunkowa, usłużna i pomocna, taka, która będzie bez względu na wszystko. Sesja zdjęciowa na Dzień Mamy wyszła z inicjatywy, by dać dla mam i ich dzieci mały promyk radości.

Sesja zdjęciowa na Dzień Mamy

Sesja zdjęciowa na szczególny w roku Dzień Matki zorganizowałam w Domu Matki i Dziecka „Nazaret” w Supraślu. Z początku miałam obawy, że pomysł się nie przyjmie i będę musiała zrezygnować. Szybko przekonałam się, że są one bezpodstawne i bardzo ucieszyłam się na pozytywny odbiór tej inicjatywy i zgodę osób, by móc przeprowadzić sesję. Dziękuję wszystkim osobom zaangażowanym w pomysł, bo to dzięki Waszemu wsparci i pomocy mogliśmy zrobić ten mały gest dla wspaniałych kobiet i dzieci.

Uśmiech mamy i dziecka

Po przyjeździe do Domu Matki i Dziecka w Supraślu zakonnica, która pracuje w ośrodku poinformowała mnie, że wszyscy są już gotowi i od razu możemy wychodzić na zdjęcia. Po przywitaniu się z grupą mam i ich dzieci zapytałam, czy kobiety chciałyby przejrzeć suknie, które specjalnie wzięłam do sesji. Na początku nie chciały, ale jedna z nich bardzo mocno wyraziła chęć, że chciałyby zobaczyć co mam do zaproponowania. Przyniosłam im całą torbę z Ikei wypakowaną po brzegi sukniami. Dziewczyny gdy to zobaczyły aż zaświeciły im się z radości oczy i zaczęły przebierać w kreacjach.

Zakonnica zaproponowała mi herbatę tłumacząc że trochę im zajmie nim się wystroją. Po około półgodziny wyszłyśmy wszyscy nad rzekę. Na zdjęcia przeszłyśmy na stronę łąk. Sesja zdjęciowa na Dzień Mamy nie trwała długo może około godziny, ale każdy znakomicie się bawił. Wszyscy zadowoleni i radości, było pełno śmiechów i trochę wygłupów. Zdjęcia wyszły ślicznie i każde różnorodne. Cieszę się bardzo, że udało się nam stworzyć pamiątkę, którą będą miały na wiele lat. Mam nadzieję że przypomną im że mimo trudności w życiu warto szukać tych drobnych radości i je przyjąć do serca.

Sesja zdjęciowa na Dzień Mamy


Warning: Undefined variable $page_for_header_id in /home/platne/serwer34076/public_html/NeoWymiar/wp-content/themes/avala/taxonomy-portfolio_category.php on line 5
NULL