Kiedy w białostockich parkach zakwitają bzy, wiadomo, że nadszedł najpiękniejszy czas na sesje plenerowe. To krótki, ale niezwykle intensywny moment w roku, który po prostu trzeba uwiecznić.
Podczas naszej ostatniej sesji z Weroniką postawiliśmy na subtelność i naturalność. Biel i fiolet bzów stała się idealną, świetlistą ramą dla portretów. Weronika w swojej zwiewnej, kwiatowej sukience wyglądała, jakby była częścią tego majowego ogrodu. Delikatne światło przebijające przez liście dodało zdjęciom miękkości, o której marzy każdy fotograf.
To była sesja pełna spokoju i kobiecej energii. Zapraszam Was do obejrzenia kadrów, które pachną wiosną i słońcem!












