Są takie dni, kiedy światło wydaje się być po prostu magiczne. Kiedy połączymy je z urokliwymi polami słoneczników pod Tykocinem i dwójką wspaniałych ludzi, efekt może być tylko jeden.
Sesja Angeliki i Michała to dowód na to, że do stworzenia pięknych kadrów nie potrzeba wymyślnych rekwizytów – wystarczy czułość, wspólny uśmiech i bliskość natury. Wybraliśmy się na obrzeża Tykocina tuż przed zachodem słońca, by złapać to najbardziej miękkie, złote światło, które tak pięknie otulało naszą parę.
Angelika w zwiewnej spódnicy i Michał w lnianej koszuli idealnie wpisali się w sielski krajobraz Podlasia. Siedząc na kocu wśród wysokich traw i żółtych kwiatów, stworzyli przestrzeń pełną spokoju i miłości, którą ja miałam zaszczyt po prostu uwiecznić na zdjęciach.










